W ostatnich odcinkach podcastu często wspominam o swoich interpretacjach pewnych scen i całego pomysłu na „SKYFALL”. Według mnie, ten film jest wypełniony symbolizmem, drugim dnem i scenami, które mają na celu pobudzić widza do refleksji. Jest przede wszystkim skupiony na postaci Jamesa. Wykorzystując 50 rocznicę serii, stawia nam i samemu sobie pytania: Czy pół wieku to aby nie za długo?, Czy James jest jeszcze potrzebny widowni?, Czy w dzisiejszym świecie są jeszcze misje, w których obecność tego kinematograficznego dinozaura ma sens?
Bond mierzy się z analogicznymi wątpliwościami co do swojej własnej osoby. Często widzimy go zamyślonego, czasami wręcz zrezygnowanego i po raz pierwszy w swoim długim ekranowym życiu – niepewnego swojej przydatności. „Dlaczego nie pozostać martwym?” pyta Mallory, a wcześniejsze sceny i mina Jamesa świadczą o tym, że sam zastanawia się nad dokładnie takim samym pytaniem.
Symbolizm, o którym piszę, wybrzmiewa najbardziej za pomocą dwóch rekwizytów. Pierwszy z nich to ceramiczny buldog angielski. Po raz pierwszy został wykonany przez firmę Royal Doulton i stanowił oznakę stalowej determinacji brytyjskiego charakteru, a z biegiem czasu (i dodatkiem flagi czy kapelusza) hołdu dla odwagi i determinacji personelu wojskowego oraz premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla. Nazwa „Jack the Buldog” pojawiła się po raz pierwszy w znamiennym (jakżeby inaczej) 1962 roku.
James dostaje buldoga zgodnie z wolą M, która chce go pokrzepić i przypomnieć mu życiowy cel, którym na pewno nie jest siedzenie za biurkiem.
Drugi, jeszcze ważniejszy przedmiot to obraz „Ostatnia droga Temeraire’a” (inaczej „a bloody big ship”
), czyli zmierzch epoki wielkich żaglowców i nadejście epoki pary, namalowany przez brytyjskiego malarza Williama Tunnera.
W pamiętnym dialogu z filmu, Q przytacza Jamesowi znaczenie dzieła, a ten próbuje zbyć go tekstem, który ma ukryć jego myśli. Na samym końcu „SKYFALL”, agent 007 wkracza (mijając Moneypenny) do znanego z wielu poprzednich części gabinetu M. Szef zadaje pytanie: „Are you ready to get back to work?”. Zaczyna wybrzmiewać jeden z najsłynniejszych kinowych motywów muzycznych. W tle widać inny obraz, na którym TEN SAM STATEK, czyli Temeraire, w bitwie pod Trafalgarem odnosi zwycięstwo.
Bond, już pewny siebie, odważny i zdeterminowany odpowiada: „With pleasure M. With pleasure.”
Nic dziwnego. W końcu jego hobby to „Resurrection”.
Muzyka rozsadza już serce. Pojawia się Gunbarrel.
Powtórzę słowa z podcastu. Kocham ten film miłością nieskończoną, ponieważ za każdym razem gdy się kończy, myślę o tym jak bardzo uwielbiam całą serię filmów o Bondzie i jak bardzo czekam na kolejne części. Mam też głęboką nadzieję, że hasło „James Bond will return” będzie wybrzmiewać… ZAWSZE.


Witam 👍 Wstyd , że tak późno odkryłem Panów Podcast 😉 Co do kolejnych odcinków to jak chyba niemal wszyscy czekam na kolejne odcinki a zwłaszcza ,,Goldfingera” i ,,Pozdrowienia z Rosji”. Skoro współpracujecie Panowie przy rozszerzonym wznowieniu książki Pana Michała Grześka więc Autora świetnej polskiej retrospektywy wszystkich filmowych Bondów to miałbym parę sugestii co do ciekawostek do książki. Jedna dotyczyła tego kim była prawdziwa Pussy Galore a druga dotyczy szczegółów ciekawej sekwencji z filmu ,,W tajnej służbie Jej królewskiej mości” , która ostatecznie nie została w nim zawarta choć zdjęcia i informacje pozostały ( nawet poszlaki w samym filmie). Serdecznie Pozdrawiam 👍
PolubieniePolubione przez 1 osoba